< Wróć

Drukarka pluje tuszem – zadzwoń po specjalistę

[Głosów: 0   Average: 0/5]

Pięć minut do wyjścia z domu. Jeszcze spakować plecak bądź torbę, znaleźć klucze i telefon. I jeszcze wydrukować kilka stron materiałów na zajęcia na uczelni. Szybko włączasz laptopa. Materiały? Są! „Drukuj”. Kilkanaście sekund później z rozpaczą patrzysz na to, co wyszło z drukarki: rozmazane teksty, plamy… Otwierasz drukarkę i… pełno rozlanego czarnego tuszu. A autobus na uczelnię zaraz odjedzie…

Znasz taką sytuację? Może już Ci się coś takiego przytrafiło? Najczęściej w nieodpowiednim momencie i wtedy, gdy nie masz już czasu. Cóż, plująca tuszem drukarka zawsze stanowi spory kłopot. Wiele z nich można rozwiązać razem z biurotechnika.com.pl.

Co może być powodem takiego stanu rzeczy? Może po prostu za rzadko drukujesz. Używana „od święta” drukarka, tak jak i w zasadzie każdy inny tylko okazyjnie używany sprzęt, lubi sprawiać problemy. Co jakiś czas coś wydrukuj. Niemożliwe, żebyś nic takiego nie znalazł. Może jakiś ciekawy artykuł, tekst piosenki albo rozkład jazdy autobusu jadącego w stronę uczelni. Innym powodem mogą być nieodpowiednie kartridże. Co prawda producenci drukarek zalecają stosowanie tylko oryginalnych wkładów, ale trzeba przyznać, że odpowiednie zamienniki również dają radę. Bywa jednak, że kierowani tylko tym, by wydać na nowy tusz jak najmniej pieniędzy, kupimy wkład naprawdę słabej jakości. Może warto czasami wydać parę groszy więcej, ale mieć przy tym świadomość, że nic nas później nie zaskoczy?

A gdy już wylały nam tusze? Szczerze powiedziawszy często lepiej dać sobie spokój z naprawą na własną rękę. Warto pokonać chyba typową dla nas niechęć do wezwania specjalisty, znaleźć numer telefonu i zadzwonić do kogoś, kto zna się na tym lepiej niż my. Kto wie, może przy napełnianiu tuszem kartridża, my lub ktoś, kto to dla nas robił, po prostu przesadził ze wstrzykniętą jego ilością. Rozwiązaniem będzie wtedy odciągnięcie nadmiaru. Inną sprawą mogą być niedrożne dysze, bądź zabrudzone głowice drukujące. O ile z pozbyciem się nadmiaru tuszu możemy ewentualnie sobie poradzić sami, w tym przypadku lepiej poprosić o pomoc. Dysze i głowice to dość delikatne elementy drukarki. A nie chcemy chyba pogorszyć sprawy, zwiększyć kosztów – niezbędnej już wtedy w serwisie – naprawy czy nawet skazać się na kupno nowego urządzenia. Dla wezwanego przez nas specjalisty taka naprawa drukarki – czyszczenie głowic drukujących i udrożnianie zatkanych dysz – to chleb powszedni. Wie on, co i jak, więc zrobi to też zdecydowanie szybciej i pewniej od nas.

W czym jeszcze może nam pomóc fachowiec? Wina – czyli plucie przez drukarkę tuszem – może leżeć po stronie sterowników. Ściągnęliśmy je z Internetu? Bawiliśmy się ustawieniami? Albo po prostu opcje drukowania już od samego początku były źle skonfigurowane. Specjalista również i w takim przypadku, okaże się dla naszej drukarki lepszym lekarzem niż my sami. Bo jak dobrze wiemy, domowe, bywa że i ponoć „sprawdzone” sposoby na leczenie – czy to własnego zdrowia czy posiadanych przez nas urządzeń – nie zawsze skutkują tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Warto oszczędzić sobie zbędnych stresów – tych i tak przysporzyła nam już awaria sprzętu. Jeśli więc nie chcemy, by pozostali domownicy lub sąsiedzi słyszeli jak pomstujemy nad drukarką, nie chcemy zmarnować czasu albo nawet i pogorszyć nieciekawego już stanu urządzenia – odstawmy na bok niechęć do fachowców i zadzwońmy po specjalistę. I może lepiej niech nie będzie to pierwszy z brzegu kolega, o którym wiemy – albo tylko nam się tak wydaje – że da sobie radę. Wpiszmy odpowiednią frazę u Wujka Google bądź skorzystajmy z ulotki, którą wzięliśmy ze sklepu z drukarkami i akcesoriami do drukowania, i zadzwońmy po prawdziwego, sprawdzonego fachowca. Możemy również wcześniej zaopatrzyć się w oryginalne kartridże do drukarki od biurotechnika.com.pl.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.